• Wpisów:11
  • Średnio co: 162 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 21:54
  • Licznik odwiedzin:3 688 / 1946 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
- Ale zostaniesz jeszcze?- z nadzieją w oczkach spojrzałam się na chłopaka.
- Oczywiście, że zostanę..- uśmiechnął się, jak miał to w zwyczaju i przytulił mnie do siebie.
- A co z matmą?
- Będziemy musieli coś wymyśleć.. - zaśmiał się. - Ale jak na razie odpowiada mi przytulanie Ciebie. - kolejny raz, zaczerwieniłam się. Spuściłam wzrok, wtulając się jego tors.
- Mam nadzieję, że nie pójdziesz do Sandry.. - starałam się zmienić temat, tak aby chłopak przestał mis lodzić.
- Hhaah, do niej? Weź Vivien.. Nie wypowiem się na jej temat..
- Czemu? - przygryzłam wargę i spojrzałam się na chłopaka, delikatnie się uśmiechając. Zaciekawiło mnie to, więc zaczęłam drążyć temat.
- Po prostu.. Nie chcę jej obrażać..
- Obrażać?
- No tak.. - zaczął się delikatnie śmiać. - Właściwie to obgadywać..
- No, ale.. Ciekawi mnie Twoje zdanie o niej.
- Mogę obiecać Ci że nigdy nie stanie miedzy nami. - 'Nie stanie między NAMI'. Czyli teraz jesteśmy już 'MY'? Początkowo myślałam, że się przesłyszałam... Ale interpretując jeszcze raz wcześniej wypowiedziane przez niego słowa utkwiłam się w przekonaniu iż powiedział 'NAMI'.
- To dobrze.. - odpowiedziałam po 2 minutach. Nadal nie byłam pewna czy przypadkiem się nie przesłyszałam.
- Może pójdziemy na pizze? - momentalnie wstał i spojrzał się na mnie z szerokim uśmiechem.
- Jasne.. - podał mi rękę, uśmiechając się. Po chwili wyszliśmy z mieszkania i ruszyliśmy w stronę pizzeri. - Będziesz musiał mnie oprowadzić po Warszawie wiesz? - uśmiechnęłam się słodko łapiąc go za rękę. Chlopak delikatnie ścisnął moją dłoń.
- Haha. Wedle rozkazu księżniczko.

__________________________

nie podoba mi się zbytnio,a le oceniajcie w skali 1-10 <3
  • awatar NIEZŁY TUPET: jestem zawiedziona, że jest tak krótko i że nie dodajesz częściej wpisów.. ale ogólnie jest ok ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Cała w skowronkach wróciłam do domu. Szybko poszłam się ogarnąć i troszkę posprzątać w pokoju. Za niecałe pół godziny mogłam już spotkać się z Oliverem! Czas biegł nie ubłagalnie szybko. Bałam się trochę tego spotkania.. Nie byłam pewna czy wypali.. To miały być zwykłe korki.. Oczywiście dla mnie to było coś więcej.. Czas spędzony z niesamowitym chłopakiem.
Po upływie parunastu minut usłyszałam dźwięk dzwonka. Pobiegłam otworzyć drzwi, aby nikt mnie nie uprzedził. Nie chciałam, żeby Evie dowiedziała się o tym, bo od razu powiedziałaby to swoim przyjaciółkom i byłabym z Oliverem na językach całej szkoły.
Nabrałam powietrza do płuc i cicho odetchnęłam. Czym prędzej otworzyłam drzwi, a przede mną pojawił się On. Uśmiechnął się delikatnie i spytał czy może wejść.
Wpuściłam go i zaprowadziłam do pokoju.
- Cześć Oliver..
- No cześć Vivien.. Przepraszam.. Na początku powinienem się przywitać.
- Nic się nie stało. - zaśmiałam się cichutko.
- Może chcesz coś jeszcze do picia?- usiadł na moim łóżku i złapał mnie za rękę. Przyciągnął delikatnie do siebie, ciągle się uśmiechając.
- Nie, dziękuje.- lekko się zaczerwieniłam, jednak dalej patrzyłam mu się w oczy.
- A może coś do jedzenia?
- Też nie.. - nie spuszczał ze mnie wzroku. Trochę mnie to krępowało, ale po chwili wstyd znikł.. Schlebiało mi to troszkę..
- Hm.. A byłeś dzisiaj w szkole?
- A nie dostałaś tego.. liściku? - zaśmiał się cicho.
- No nie byłam pewna czy to od Ciebie było..
- Ode mnie.. Specjalnie się wybrałem do szkoły.. I chciałem Cię o to spytać osobiście. Ale gdzieś uciekłaś.- niemal wybuchłam ze śmiechu , ale powstrzymałam się, Całą przerwę szukałam go, a on był w klasie..
- Nie no...
- I napisałem taki liścik. Chociaż teraz myślę, że zachowałem się głupio.. - zaśmiał się. - Tak sobie patrzę na Ciebie i myślę, że nie dam rady się skupić na matematyce..
- Czemu? - spojrzała się zaciekawiona. Delikatnie przygryzłam dolną wargę ciągle słuchając tego co ma do powiedzenia.
- No przez Ciebie kicia.
- Przeze mnie? - zrobiłam duże oczy. Zaczerwieniłam się troszkę. Spuściłam wzrok, jednak Oliver uniósł mój podbródek.
- W Twoim towarzystwie ciężko jest się skupić.. Twoje piękne oczy.. Twój uroczy uśmiech.. To jak się śmiejesz.. Nawet Twój nosek.. - zaczął się cicho śmiać. Przybliżył się delikatnie, dzięki czemu nasze usta były bardzo blisko siebie.
- Wszystko do Ciebie przyciąga.. - ciągle patrzył mi się w oczy, aż wreszcie wpił swoje usta w moje. Złapał delikatnie moją rękę i splótł nasze palce w jedność.
Pocałunek trwał bardzo krótko, jednak i tak wiem, że zapamiętam go do końca życia..
Poczułam iskierkę i coś magicznego.. Nie wiem nawet jak to nazwać..

________________________________
Wiem, że możecie teraz mnie wyzwać, że miałam dać wcześniej ten rozdział ;c.. Po 80 dniach wstawiłam go tu,a le tylko dlatego że miałam parę komplikacji a potrm jakoś mi się nie chciało;c
Nic wam nie obiecuję, że wstawie w przyszłym tygodniu czy coś, bo wiem że mogę znów was zawieść ;c

JAK ZAWSZE PROSZĘ O OCENĘ W SKALI 1- 10 )

Jeśli chcecie się czegoś o mnie dowiedzieć, albo coś to macie tutaj mojego aska :

http://ask.fm/vivienkaaa
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

- Vivien! – drzwi od pokoju gwałtownie się otworzyły i wparowała przez nie mama. Zaspana usiadłam na łóżku i ziewnęłam.
- Tak? – odpowiedziałam patrząc na zegarek, była 6 : 20
- Gdzieś ty wczoraj się szlajała ? – dosyć wnerwiona zapytała się.
- Ja? Nigdzie.
- To co robiłaś jak przyszły meble?
- Oj mamo.. – dopiero teraz zauważyłam, że znajdują się tu rzeczy z Salford.
- Skąd? Aaa.. Zapomniałam. Przepraszam. – zawstydzona przygryzłam wargę.
- Vivien, Vivien.. Dobra szykuj się, bo nie zdążysz na autokar.. – po 15 minutach ubrana i umalowana wyszłam na zewnątrz. Przed blokiem zaczerpnęłam się świeżym powietrzem. Podążyłam na przystanek, gdzie było już sporo ludzi. Każda z nich trzymała się w jakiejś grupce, tylko ja stałam samotnie.
- Vivien ! – ktoś krzyknął z limuzyny, która właśnie podjechała. – No chodź Vivien pojedziesz z nami.. – odezwał się znany mi już głos Z ciekawości podeszłam tam. Co mnie bardzo zdziwiło powiedziała to ta laska która naszła mnie wczoraj na stołówce.
- No wsiadaj… - jak gdyby nic wczoraj się nie stało zaprosiła mnie do auta.
- Yyy no dobrze .. – zajęłam miejsce obok Evie, która już siedziała w środku. Spojrzałam się na siostrę zdziwiona co tu robi.
- Jak tam? Ile masz dzisiaj lekcji? – wszystkie spojrzały na mnie.
- Y .. nie wiem.. Chyba 6.
- To też z nami wrócisz ze SQL?
- No nie wiem..
- Albo może.. – Evie uśmiechnęła się uroczo – zostaniesz jedną.. No jedną z cheerleaderek,?
- Ale.. – zdziwiłam się bardzo.. Było to bardzo podejrzane, nawet ze strony mojej siostry.. Tak od razu zostać cheerleaderką?
- No wiesz.. Oliwia, nie jest już w zespole i mamy
‘wolne miejsce’.. If U know what i mean.. – uśmiechnęła się nieśmiało.
- Jaka Oliwia?
- No siostra Olivera. – stanowczym głosem odpowiedziała trzecia dziewczyna, która dotąd nie zabrała jeszcze głosu.. Luiza, która obok niej siedziała puknęła ją delikatnie. Byłam bardzo nie ufna, więc pomyślałam że może to coś oznaczać..
- Ah.. Vivien zapomniałam się przedstawić.. Jestem Luiza.. A to jest Sandra.. Siostra przyrodnia.. – uśmiechnęła się uroczo.
- Taak, wiem. – cicho westchnęłam i spojrzałam się w dół. Po jakichś 10 minutach byłyśmy już na miejscu . Przed szkołą Luiza ponownie się do mnie odezwała.
- Może Sandra Cię trochę po szkole po oprowadza co?
- Ym.. – spojrzałam się zdziwiona. – Nie musi dam radę sama.
- Ale może się zaprzyjaźnicie. – dodała szybko Evie.
- Evie.. Nie szukam przyjaciół z musu.. ‘If u know what i mean’ my Darling.. – zacytowałam ze sztucznym uśmiechem na buźce. Pobiegłam do swojej szafki, aby nie mieć więcej kontakt z nimi – do zobaczenia potem .
Wzięłam książki do historii i zamknęłam drzwiczki cicho wzdychając. Zadzwonił dzwonek, dlatego powoli ruszyłam na zajęcia. Będąc już w klasie zauważyłam wolne miejsce jedynie u Sandry, także podeszłam do niej.
- Hejo.. Jak tam? – spojrzała się na mnie z uśmiechem na twarzy .
- Nawet spoko, a u Ciebie?
- Hm.. Nie narzekam. – Po 2 minutach wszedł nauczyciel, kazał otworzyć na stronie 56, a sam zaczął pisać coś w dzienniku. – Jeśli chodzi o Luize..
- Za wszelką cenę chce żebym się z Tobą przyjaźniła.. – cicho westchnęłam.
- Wiem, że jestem wkurzająca i czasem niektórzy mają mnie dość ale lepiej będzie jak troszkę się pojawisz ze mną tu i tam, aby Luiza i Evie widziały, że chociaż udajemy. – uniosła kąciki ust do góry i cicho westchnęła . Widać, że chciała dobrze pomyślałam, że czemu nie.
- Okey.. – po dzwonku zrobiłam sobie małą ’wycieczkę’ po szkole. W głębi duszy moim celem było znalezienie Olivera. Niestety nie powiodło się to.. Gdy usłyszałam dzwonek na lekcję, odpuściłam i wróciłam do klasy. Na ławce znalazłam kartkę..
‘Cześć Vivien, to jak nadal jesteśmy umówieni?’ – musiało to być od Olivera.. Byłam ciekawa czy to on ją podrzucił.. W sumie to chyba nikt inny nie wiedział o dzisiejszym spotkaniu.
Gdy przyszła Sandra od razu zaczęłam ją pytać.
- Ej.. Był tu ktoś może..
- Hm.. No wiesz .. Nie rozumiem pytania bo ciągle ktoś tu chodzi..
- Ta.. Ale jakiś chłopak.. Nie kręcił się nikt obok naszej ławki?
- W sumie to nie wiem. Poszłam do dziewczyn po dzwonku.
- Uh.. No rozumiem.. – niezbyt zadowolona słuchałam wykładu nauczyciela.


__________________________________
Straasznie naciągane ale nie miałam weny .. ;/ Przepraszam, że mnie bardzo dlugo nie było, ale różne problemy .. ; / Postaram się poprawić.. Chociaż wiem, że obiecywałam to wam nie jednokrotnie.. <3. Liczę na jakieś motywujące komentarze ..

Nie było tu Olivera .. Ale w kolejnej części myślę, że się pojawi.. Nie mogę wam powiedzieć co się dokładnie wydarzy, gdyż nawet ja sama nie jestem pewna..



Więc oceńcie to w skali 0-10.. ; )
  • awatar StylishSteps: super blog :)życzę powodzenia w dalszym prowadzeniu również zapraszam do mnie jeśli się spodoba śmiało dodaj do obserwowanych czy znajomych
  • awatar Dajaa: super naprawdę niezłe daje 10 ! i muszę przeczytać wcześniejsze
  • awatar Dajaa: no więc od dzisiaj zaczęłam pić ten ocet więc nie wdać na razie efektów ale powiem ci że wypiłam go 4 godziny temu a ja głodomor nadal nie odczuwam żebym była głodna z czego się bardzoo ciesze teraz zabieram się za czytanie opoiwadania i dodam opinie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Przed 160 ogarnęłam jeszcze tylko włosy i twarz, po czym wzięłam Jego bluzę.
- Vivien nie długo przyjdą meble. – zadowolona Elizabeth krzyknęła z kuchni.
- Za ile? O której?
- Za jakieś 2 godzinki. – odkrzyknęła. Spojrzałam się na zegarek, dochodziła 4. Po 10 minutach zadzwonił dzwonek do drzwi, wzięłam bluzę i szybko podbiegłam, otwierając je. Niestety był to ktoś inny.
- Cześć.. – nieznajomy złapał się za kark i uśmiechnął.
- Y.. siostra Evie?
- Taak. Vivien , miło mi. – odwzajemniłam uśmiech.
- Jest Evie ? -
Zawołałam dziewczynę. Przybiegła w mgnieniu oka i przywitała się z chłopakiem. Widziałam się, że poczuła się trochę nie zręcznie, dlatego przygryzła nerwowo wargę. Chłopak owszem był przystojny i raczej miły, ale był od niej starszy o jakieś 6 lat.. Jak nie więcej..
- To wy się już poznaliście? – zrobiła dosyć duże oczy, starając się ukryć swe zażenowanie.
Nieco zniecierpliwiona wróciłam do swojego pokoju i wyjrzałam przez okna. Akurat Oliver wchodził do bloki. Pobiegłam do drzwi i szybko poprawiłam włosy w lusterku, które wisiało na przed pokoju. Wzięłam bluzę z którą podążyła na dół. Starałam się jak najszybciej znaleźć na parterze, przez co po chwili wpadłam na Niego.
- U la, la. Śpieszysz się gdzieś?
- Właściwie..
- A może przyszedłem za późno.. – spojrzał się w moje zawstydzone oczy.
- Nie.. Właściwie.. To szłam do Ciebie.
- Szłaś ? – zaczął się głośno śmiać.
- Szybkim krokiem – dodałam i spuściłam wzrok. Splotłam swoje palce, natomiast On uniósł mój podbródek do góry ze strasznie rozbawioną miną.
- No tak, tak bardzo szybkim.. – na moich policzkach pojawiły się dwa maleńkie rumieńce. Czułam się nieswojo jednak cieszyłam się, że mogłam spędzić z chłopakiem tyle czasu. Bo tak naprawdę, to Oliver nie umawiał się z byle kim.. – Oj Vivien, Vivien.
- Tak Oliver, Oliver. – przygryzłam dolną wargę. – Mam Twoją bluzę, wiesz?
- Dobra mała, dajesz mi bluzę, a ja spadam okey? – trochę przestraszyłam się, że Oliver przyszedł tak po prostu tylko po bluzę, a dzisiejszy dzień nic dla niego nie znaczył.
Otworzyłam usta z zamiarem odpowiedzenia, ale jedyną rzeczą którą mogłam z siebie wydać było ‘eee’. Jak miał w zwyczaju zaśmiał się uroczo i – co mnie szczerze zdziwiło - objął swą barczystą ręką moje ramię.
- Żartowałem. To może chciałabyś się przejść ulicami Warszawy?
- Mhm.. Czemu nie? – zadowolona uśmiechnęła się i przygryzłam wargę. Przytuliłam do swojej klatki piersiowej ową bluzę i tak wraz z Oliverem który mnie obejmował, zeszłam na parter.
- Oliver.. – po krótkiej chwili szepnęłam. – Mówiłam serio o tym.
- Ależ Ci wierzę.. – powiedział to radosnym głosem. – Tylko.. o co chodzi? – tym razem wybuchł nieposkromionym śmiechem.
- Chodzi mi o zadawanie się z Tobą.
- Pieprzysz głupoty..
- Mówiłeś, że wierzysz..
- No.. Ale to nie oznacza, że się z tym zgadzam..
- Oliver..
- Vivien..
- Mówię prawdę..
- możliwe. Jednak obiecywałem Ci, że nawet jeśli blondi.. – zatrzymałam się oraz spojrzałam mu w oczy zaintrygowana i nieco zaniepokojona. Tym samym przerwałam mu wypowiedź.
- Mówiłeś, że nie będziesz chodził z żadną blondi..
- Jesteś zazdrosna? – i znów na moim policzku pojawił się ten malutki rumieniec, który mówił sam za siebie. – nie martw się jak na razie nie przepadam za blondynkami.
- Ale ja nie jestem zazdrosna..
- No nie wcale..
- Oliver jasna pogoda !
- Vivien, chodź się przytul ! – spojrzałam się rozbawiona na Niego.
- Po co?
- Bo jest zimno..
- No Tobie chyba tylko Oliverku.
- Nie Oliverkuj maleńka.
- No, a ty możesz mnie maleńkować?
- Taak. Ja mogę.
- Oliver, Oliver..
- Tak Vivien, Vivien?
- Chodź już lepiej.. – poszliśmy w stronę parku. – A gdzie my w właściwie idziemy.. W jakieś konkretne miejsce?
- W tamte krzaczki. – rozbawiony pokazał palcem . Natomiast ja zaczęłam udawać naburmuszoną.
- Nie traktujesz mnie poważnie.. – zrobiłam skwaszoną minę i odwróciłam się.
- No żartowałem. – objął mnie od tyłu i przytulił. Chodźmy na ławkę. – złapał mnie za rękę i gdy stałam już nim twarzą w twarz zabawnie poruszył brwiami.
Zaczęłam się melodyjnie śmiać. Przypatrzyłam się jego wielkim oczom i bardzo delikatnie pstryknęłam go w nosek. Chłopak obrócił mnie o 350 stopni i zaprowadził na ławkę.
- Też żartowałam.
- Nie fochasz się?
- Coś ty .. – usiadłam na środku i poklepałam lewą ręką miejsce obok siebie. Oliver zrozumiał to gest i przysiadł się.
- Wiesz.. Dzięki, że pozwoliłaś mi wykorzystać Ciebie..
- To znaczy? – spojrzałam się zdziwionym wzrokiem i cicho westchnęłam.
- No z tą Luizą..
- Jaką znowu Luizą? Co ty gadasz?
- No ta blondynka.. Co chciała mnie wziąć na korki..
- Nie pozwoliłam Ci ale okey.
- Ona po pierwsze nie ma z facetem lekcji a po drugie nie jest dobra z tego materiału i..
- Jakiego materiału?
- No bo.. Muszę napisać ostatni sprawdzian. Dosyć ważny..
- Mogę ci pomóc.. – sama nie byłam w tym dobra, jednak wiedziałam, że to już będą kolejne minuty spędzone razem.
- Serio?
- No.. – uśmiechnęłam się lekko i cichutko westchnęłam.
- To może jutro, zamiast..
- W porządku..
- Czytasz mi w myślach. – Rozmawialiśmy tak jeszcze aż się ściemniło czas płynął nie ubłagalnie szybko.
- Która godzina? – spojrzałam się na zegarek w telefonie.
- O Boże.. 20 : 00.
- Żartujesz.. Tak szybko to zleciało? – rozciągnął się i wstał. – To może rozruszamy kości? – Gdy zrobiłam to samo co on złapał mnie za rękę i ruszył do przodu w głąb parku.
- Mam nadzieję, że mnie tu samej nie zostawisz.. – rozejrzałam się wokoło. Było strasznie mrocznie, dużo drzew.. Kilka dróżek.. I do tego te drzewa były wszystkie takie same..
- Hahaha, Co ty nie jestem taki. – uśmiechnął się, dalej idąc. Z tylnej kieszeni baggy’ów wyjął paczkę papierosów i zapalniczkę. – Jarasz?
- Ym ..
- No weeź, nie są takie mocne .
- Okeey. – podpalił mi i sobie, uśmiechając się niby ‘życzliwie’. Trochę to było sztuczne, ale oczywiście nie znałam tego przyczyny. Zaciągnęłam się i momentalnie zaczęłam się krztusić i kaszleć.
- Nic Ci nie jest? – odebrał mi fajkę i spojrzał w moje oczy.
- Nie .. Ale mówisz, że nie są mocne.. – pokiwałam ironicznie głową..
- Haha, no dobrze.. Może wiesz.. Nie są takie słabe..
- No właśnie .. – zaśmiałam się. Szliśmy chwilkę w ciszy, póki chłopak nie wypalił jedną szluge. Drugą natomiast zaczął ‘jarać’.
- Paliłaś po studencku?
- Co? To znaczy.. – przygryzłam wargę. – Niee . – spojrzałam się podejrzliwie na chłopaka.
- Może chcesz żebym Cię nauczył?
- Tylko.. O co chodzi?
- To jest łatwe .
- Nie pytałam się o poziom trudności.
- Nie potrafię Ci tego opisać teoretycznie.. Wolę praktycznie .. – stanął naprzeciwko mnie i zaczął się śmiać. – Dobrze.. – zaciągnął się i szybko przyłożył swe wargi do moich. Owy dym wpuścił do mojej jamy ustnej odsunął się, natomiast ja wypuściłam to ze swoich płuc.
- I jak ? – przydepnął pęta po czym przysunął się do mnie maksymalnie blisko, obejmując mnie wokół talii i spojrzał w oczy.
- Świetne. – byłam tym strasznie podekscytowana, automatycznie na mojej twarzy zagościł uśmiech ‘pożądania’ chciałam jeszcze poczuć to uczucie..
- Serio podobało Ci się?
- Strasznie.. Ej weź.. Zróbmy to jeszcze raz..
- Następnym razem okey ? – zaśmiał się i cmoknął mnie w czoło. – Nie jest Ci zimno? – spojrzał się opiekuńczo i odebrał ode mnie swoją bluzę, którą założył mi ..
- Ciepło ..
- Taa . Jak w tym zamarzam. – pokazał na swoje dresy.
- Oj tam.. Ty to inny jesteś..
- Nie prawda .. – pokazał jęzor i przytulił mnie do swojej klatki piersiowej. – Wiesz.. teraz może będzie cieplej..
- Właśnie MOŻE.. – przytulona zamknęłam oczy.
- Nie martw się, zaraz wrócimy..
- Oj niee .. Chcę jeszcze trochę pochodzić..
- Ale zaraz i tak będziemy wiesz.. Obeszliśmy już większą część parku .. – zaśmiał się.
- Czyli.. Nie długo będziemy obok tej ławeczki..
- Tak.. – uśmiechnął się uroczo, a ja dalej szłam wtulona w jego ramię .
- Aaa . Tak jakoś szybko .. – spojrzałam się ponownie na zegarek i zrobiłam duże oczy . – O ja pieprze .. 22 : 30 .
- Łoo nieźle, Vivien. –
Przez resztę drogi do mojego bloku rozmawialiśmy o pierdołach i różnych szczegółach. Gadka ciągła się znakomicie, coraz częściej urozmaicaliśmy nasz dialog coraz to nowszymi oraz ciekawszymi tematami. I w końcu nadszedł czas kiedy doszliśmy do cel.
- Świetnie mi się spędziło dzisiejszy dzień.. – delikatnie musnął swą ręką mój prawy policzek .
- Też mi się strasznie podobał.. To..
- Jutro też umówieni ? – uśmiechnął się szarmancko i spojrzał mi się w oczy.
- Jasne.. Postaram się Ciebie pouczyć.
- Postarasz się? – zaśmiał się głośno .
- Cii. Bo obudzisz jeszcze wszystkich sąsiadów.
- A tam.. To się obudzą..
- Oliver no.. – delikatnie puknęłam go w ramię.
- Tak Vivien?
- Nie żartuj sobie.
- Ależ nie żartuję laleczko.
- No wiesz.. Wcale nie żartujesz..
- No wcale.. Nie wierzysz mi ? – zrobił teatralnie duże oczy.
- Oh no Oliver.. Oczywiście, że Ci wierzę..Tyle, że wiesz.. no ten ..
- No nie wiem,
- Ja wiem że ty wiesz..
- no właśnie nie.. Wytłumacz mi.. – Zaczął się śmiać. Tym razem zrobił to ciszej niż poprzednio.
- Oh Oliver..
- No dobra nie będę Cię męczył tymi głupimi pytaniami..
- Nie są głupie.
- No nie wcale..
- No serio ..
- Wiem, że ich nie lubisz…
- Skąd niby, co? – spojrzałam się, pewnie siebie uśmiechając.
- Bo wiem.
- Sprecyzuj mi to bardziej..
- Oh Dobra nie wiem.. – zaśmiałam się i delikatnie pstryknęłam go w nosek.
- Pamiętasz ten dzień w którym Cię odprowadzałem z lotniska.
- Po pierwsze to było przed wczoraj.. Albo wczoraj .. BO to była 4 rano.
- Kit, nie czepiajmy się szczegółów..
- Nie no .. okey .. – uśmiechnęłam się słodko. – Oliver, Oliver..
- Dobra idę , bo widzę, że już padasz..
- Niee.
- No nie wcale. – wziął mnie na ręce i zaniósł pod moje mieszkanie.
- Dziękuje..
- Mam Cię jeszcze do łóżka położyć laleczko?
- Dam radę..
- No mam nadzieję .. – stanęłam naprzeciwko Niego i cicho westchnęłam. Zapadła dosyć krępująca cisza..
- To.. – zaczęłam zawstydzona.
- Dobranoc kochanie . – pocałował subtelnie moje usta. Byłam strasznie zdziwiona Jego czułością, ale tylko odwzajemniła owy pocałunek i poszła do domu, spać.

_____________________________________

Tym razem wstawiłam szybciej <3 . Oczywiście liczę, że będziecie czytać i ewentualnie polecać , myślę że warto ; )

+ ocena 1 - 10 ; D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›
 

 

Po 4 lekcji podążyłam na stołówkę, gdzie wzięłam jabłko i sok pomarańczowy. Nie było tu żadnych rarytasów, także musiałam jakoś to przecierpieć. Usiadłam przy wolnym stoliku i lekko zmieszana, zaczęłam się rozglądać.
- Vivien, tak ? – gwałtownie spojrzałam się do tyłu, na nieznaną mi jeszcze osobę. Po dłuższym przypatrzeniu się, zrozumiałam że to jest jedna z laleczek barbie, które wzdychają do Olivera, właściwie to była nawet ta która niby nie specjalnie otworzyła tuż przede mną drzwiczki od szafki.
- Tak, a co ? – uśmiechnęłam się przyjaźnie i zrobiłam dziewczynie miejsce .
- Mam do Ciebie sprawę..
- No dawaj .
- Widziałam Cię dziś z Oliverem.. Odwal się od niego okey ?
- Bo ? – wróciłam do picia soczku i przewróciłam oczami.
- Bo tak mówię. Jak Oliver nie będzie mój, to twój tym bardziej.
- Imponujące. – Cicho westchnęłam. – Coś jeszcze ? – wstałam z zamiarem oddalenia się od niej.
- Siema Laski. ! – powoli podszedł Oliver i położył ręce na stoliku.
- Cześć. – uśmiechnęłam się lekko. Widziałam, że chłopak dosyć dokładnie mi się przygląda.
- Oliver.. No hej co tam ? – przybliżyła się do niego, starając się mnie ‘zakryć’. Złapała chłopaka za rękę i posłała mu uśmiech z serii ‘Spójrz na mnie i się zainteresuj’. Rozśmieszyło mnie to jednak starałam się zachować powagę.
- A dobrze.. – puścił jej rękę i usiadł obok mnie.
- Pan Kędzierzewski kazał mi, żebym Ci pomogła.
- Taa ? – westchnął znudzony.
- No.. To kiedy się spotykamy? Jutro ?
- A kino ? – dodałam uśmiechnięta. - Miałaś pomyśleć nad tym. – bawił mnie jej wyraz twarzy. Cała zezłoszczona chciała mi chyba wydrapać oczy.
- Ah.. Nauka jest ważniejsza, przecież.. To pasuje Ci ?
- Właściwie to jutro umówiłem się z Vivien po szkole. – dziewczyna skarciła mnie wzrokiem.
- To może kiedy indziej?
- Ee . Zobaczę .
- To jesteśmy umówieni. – po chwili gdy dziewczyna oddaliła się o bezpieczną odległość zaczęłam się śmiać z chłopaka, który położył głowę na stole i głośno westchnął. Poklepałam go przyjaźnie po ramieniu i wstałam.
- Spławiać laski to ty nie umiesz wiesz?
- Cicho bądź ..
- Mówię prawdę ..
- Było dobrze.. – spojrzał się na mnie zza ramienia, a na jego twarzy pojawił się subtelny uśmiech. Stanął naprzeciwko mnie i spojrzał się swymi dużymi oczami. Teraz była widoczna spora różnica wzrostu. (Aż 25cm).
-Taa. – uśmiechnęłam się pocieszająco, natomiast chłopak odgarnął mi włoski.
- To gdzie masz ochotę iść po lekcjach?
- Serio mówisz?
- No.. – uśmiechnął się. – Wiesz.. musimy zachowywać pozory.
- No jak chcesz. A właściwie to kim jest ta dziewczyna?
- Eee. Nie wiem nawet.. Cherleaderka chyba.
- I na pewno jest w Tobie zakochana..
- I co z tego? Nie moja wina, że mam w sobie tyle uroku. – wybuchł śmiechem.
- Tyle, czyli ile?
- Dużo.
- Bardzo?
- Taa.
- Czemu?
- Bo nie ma dżemu.
- To ci kupie.
- Ale po co?
- Yyy, a o czym przed chwilą rozmawialiśmy?
- O dżemie.
- A przed? Albo mniejsza. Opowiadaj jak ci minęło to 15 minut ?
- No dobra sory.. – spuścił wzrok.. – Poza tym miałem wcale nie przychodzić. – pokazał swoje uzębienie i automatycznie spojrzał się na mnie.
- Ale pytałam się co robiłeś.. – cicho zaśmiałam się z chłopaka, przysłuchując się co mówi.
- Musiałem załatwić parę spraw.
- Dużo się dowiedziałam.. – uśmiechnęłam się ironicznie z nadzieją, że coś dopowie, jednak się myliłam. Jedynie cicho westchnął. Nie było to chyba wywołane smutkiem.. Bynajmniej na jego twarzy ciągle widniał ten szarmancki uśmiech dla którego traciłam głowę. – To chodź na lekcję jak nic nie chcesz mi powiedzieć..
- Yyy, nie lubię geografii.
- I ?
- Teraz będziemy ją mieć.
- Eh, dobra cześć. – miałam już zamiar pójść do swojej klasy, jednak jeszcze mnie zatrzymał.
- To jesteśmy dzisiaj umówieni?
- No, chyba jutro?
- No i dzisiaj też.. Przyjdę po bluzę.
- Ale mi się tak podoba.. – zaśmiał się uroczo. – Dobra.. Ale pójdziesz ze mną na geografie. – uniósł prawą brew do góry.
- Szantaż? Jeśli nie pójdę, to nie odzyskam jej?
- Propozycja.. – przygryzłam wargę, nie spuszczając z niego wzroku. Wtem zadzwonił dzwonek.
- Eh.. Trudne mi wyzwania zadajesz Lubo moja .
-Ha, ha, ha. Fajny jesteś, ale teraz chodź na lekcję.
- Eh.. Widzisz co ja dla Ciebie robię maleńka ? – podążyliśmy do klasy. Nie było tam tych chłopaków, którzy kolegowali się z Oliverem.
- Już chyba, wiem czemu nie chciałeś przyjść.. A to wszystko by odzyskać bluzę.. – zaczęłam się cicho śmiać .
- Nie no . Spełniam Twoją prośbę.
- Tak.. No, no..
- Chodź tu usiąść. – zajął miejsce prawie na końcu.
Lekcja mijała dosyć powoli, a chłopak bawił się moim piórnikiem. Spojrzałam się na niego i pokiwała głową. Wyglądał na zaintrygowanego. Był strasznie spokojny co mnie zdziwiło.
- I widzisz jaki jesteś grzeczny bez tych chłopaków ?
- Nie mam co robić. – skupiony zaśmiał się cicho. – No chyba, że jak chcesz to mogę Ci troszkę podokuczać. – Gwałtownie spojrzał się na mnie swymi cudownymi oczkami i zaczął mnie łaskotać. Złapałam Jego ręce i położyła na ławce.
- No dobrze, proszę nie .. – zachichotałam i spojrzałam się na Niego .
- Widzisz Vivien?
- Widzę Oliverze. – uśmiechnęłam się i cicho westchnęłam. - co mamy potem? – dodałam niezbyt zaciekawiona lekcjami.
- Na chatę idziemy.
- 5 godzin?
- Ja bym miał 4 tyle, że taka ślicznotka poprosiła mnie żebym został. – zaczerwieniłam się i przygryzłam dolną wargę. – Ale w-f chyba. – odwzajemnił swój uroczy uśmiech i pierwszy raz dostrzegłam na jego policzkach dołeczki. Wyglądały one cudownie. Po chwili interpretując Jego słowa odezwałam się.
- Eeej. Przecież ty byłeś tylko na 1 godzinie..
- Ta.. Ale wiesz..
- Nie wiem właśnie. – spojrzałam się zaintrygowana tym. Zadzwonił dzwonek. – No dokończ..
- Ym.. Jak będę Cię odprowadzał okey?
- Skąd wiesz, że nie zostanę na w-f? – spakowałam piórnik do torby i wstałam. Podążyłam razem z chłopakiem w stronę korytarza.
- Bo.. Sama wiesz czemu.. – zaśmiał się, przypatrując się moim oczom.
- Muszę?
- Nie.. Tak – dodał szybko rozbawiony. – Odprowadzę Cię do domu..
- Tak, tak. I weźmiesz bluzę .. – specjalnie przeciągnęłam ostatnie słowo, tak jak on to zrobił .
- O widzisz jak myślisz.. Ale nie.. O 4 pójdę po bluzę, teraz Cię po prostu odprowadzę do domu..
Szliśmy w ciszy. Po chwili podjęłam temat.
- Wiesz.. To, że rozmawiamy jest..
- Wolisz gadać z lamusami? – zaczął się śmiać.
- Nieee.. po prostu dziewczyny się plują..
- Że gadamy?
- Noo. I takie tam..
- Nie przejmuj się nimi.
- nie o to chodzi.. Po prostu.. podpadnę wszystkim ze szkoły..
- Ważne, że mi nie podpadasz..
- No, ale kiedyś znajdziesz sobie taką jedną dziewczynę i będziesz mnie olewał.. Na przykład ta dziewczyna. – spojrzałam mu się głęboko w oczy i cicho westchnęłam. Na mojej buźce widniał lekki grymas co oznaczał moje niezadowolenie .
- He, He.. Nie zakocham się w takiej lasce jak ona..
- Nawet jak będzie się starać? – Fakt, trochę z tym przesadziłam. Za bardzo byłam zazdrosna o to i ogólnie to nie powinnam pokazywać, że tak jest..
- Nie zadawaj głupich pytań. – zaczął się głośno śmiać.
- A jednak..
- No wiesz.. Kształty to jakieś ona ma..
- No.. – uśmiechnęłam się lekko – ale ?
- Ale co? – zaśmiał się i spojrzał na mnie lekko zdezorientowany.
- No dokończ..
- Ale co? – uśmiechnął się szarmancko, ciągle patrząc mi w oczy. Zawstydzona spuściłam wzrok.
- No dobrze już nic..
- No dobra.
- Ciesz Się.
- Dobrze, a teraz wbijamy do Twojego pokoju. – zaśmiał się uroczo i będąc pod blokiem stanął naprzeciwko mnie. – To..
- Dzięki, że mnie odprowadziłeś..
- Nie ma za co. O 16?
- Pod blokiem?
- Pod drzwiami – parsknął nie poskromionym śmiechem i cicho westchnął. – Cześć.
- No paa Oliver.. – spoglądałam jak idzie w stronę starych kamienic.



________________________

Przepraszam, że dopiero teraz dodałam kolejny rozdział ;/ Postaram się poprawić ; ))


Jak zawsze oceniajcie 1-10 <3
  • awatar Zajebista_Dziewczyna: Super 10/10 =)
  • awatar Gość: 10 :* I Love Oliver <3 :D Ale... Jedna sprawa: strasznie niejasno piszesz dialogi... Jak ktoś coś mówi, to pisz co ON przy tym robi, a nie ta druga osoba... Z tych dialogów, zwłaszcza w stołówce prawie nic nie zrozumiałam... Popracuj nad tym.
  • awatar dreambaby: hey, możesz polubić moją stronę ze zdjęciami? bardzo mi na tym zależy:) odwdzięczę się tylko napisz w jaki sposób ;) http://www.facebook.com/pages/Nie-ta-liga-kotku/485741108113618
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 

Zostałam obudzona przez mame, gdzieś o 6 : 00. Zaspana rozciągnęłam się i spojrzałam na zadowoloną twarz Elizabeth.
- Vivien.. – uśmiechnięta i zadowolona z mojego przyjazdu przytuliła mnie mocno do siebie. – Tęskniłam za Tobą.. Kiedy się ostatnio widziałyśmy ?
- Wczoraj?
- No własnie .. A kiedy przyleciałaś skarbie ?
- Wczoraj rano?
- I kto cię odebrał ? Nie miałam okazji cię o to spytać..
- Nikt.. Sama przyszłam .. – na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
- Czemu ? – kobieta troszkę się zirytowała jednak starała się zachowywać naturalnie.
- Nie wiem .. – jeszcze raz się rozciągnęłam i poszłam do walizki po odpowiednie ubrania. Dzisiejszego dnia , założyłam czerwoną bokserkę i baggy.
- Może jutro meble już przyjadą . Nie chcesz tych ? – stanęła w progu i przyglądała się każdemu mojemu ruchowi. Było to trochę nużące i chciałam jej zwrócić uwagę że to mnie denerwuje, ale postanowiłam nic nie mówić. – Może ci pomóc ? – dodała po chwili lekko uśmiechnięta.
- Niee . Kiedy jest autokar.
- Noo. Nie długo. To ja idę d Evie. – gdy zostałam sama podążyłam w stronę łazienki gdzie się ogarnęłam. Po 20 minutach mama krzyknęła byśmy się pospieszyły. Zrobiłam lekki makijaż i wzięłam torebkę, która zawsze mi towarzyszyła. Wyjęłam jednak z niej nie potrzebne rzeczy.
Będąc na przystanku ludzie przyglądali mi się nieco. Nie wiedziałam czemu tak było , jednak starałam się zachowywać naturalnie.
- Ile masz dzisiaj godzin? - Nagle podeszła Evie z grupką koleżanek.
- Ale.. Wy chyba na innym przystanku wsiadacie.. – spojrzałam się nieco podejrzliwie na dziewczyny.
- Taa , My nie jeździmy autokarem. Przyjechałyśmy limuzyną po Twoją siostrę która GRZECZNIE prosi być wyjawiła jej ile masz godzin . – spojrzałam się na nią jak na głupią. Nie wiedziałam czemu Evie kolegowała się z takimi lacho nami.
- Skąd mam wiedzieć? Dopiero dzisiaj idę po plan. – westchnęłam i spojrzałam się na siostrę.- A ty Evie?
- Eee , 5 i 2 godziny prób.
- Prób? – spojrzałam się zaciekawiona.
- No wiesz.. Jestem Cheerelederką.
- I kapitanką do tego.. – dodała nie śmiale dosyć niska blondyneczka o niebieskich oczkach. Była tak krucha, że ledwo co było ją widać za dziewczynami. Od razu wydała mi się inna.
- Eh.. Oj tam..- zarumieniła się lekko i spojrzała na nadjeżdżający autokar. – Mam nadzieję, że wiesz gdzie jest sekretariat.
- Nie no oczywiście.
- Tylko siary mi nie zrób.
- Tak, tak.. Pierwszy dzień w szkole i od razu mam wiedzieć gdzie jest sekretariat ,– jak grupka dziewczyn oddaliła się cicho westchnęłam i powiedziałam sama do siebie. Po 10 minutach byłam już w szkole. Od razu zaczęłam szukać sekretariatu skąd mogłabym wziąć plan lekcji. Trochę błądziłam także podeszłam do jakiegoś chłopaka.
- Przepraszam.. Gdzie..
- Sorry, ale nie mam czasu. – Nawet się do mnie nie odwrócił.. Pewnie jakimś lamusem jest.. Postanowiłam więc iść do kogoś innego.
- Co tak błądzisz? – usłyszałam znany mi głos. Raptownie spojrzałam się na niego i w te piękne niebieskie oczy.
- Tyy .
- no.. Jaa. I tyy. Vivien.
- Taak.
- To co robisz?
- Szukam sekretariatu.. – zaczął się głośno śmiać. – Co w tym śmiesznego? – odwrócił mnie i delikatnie pociągnął do mojego celu.
- Tu? Byłam obok. I ostatnio.. – wbrew pozorom przechodziłam obok tego miejsca kilka razy, jednak nie chciałam się ośmieszyć przy chłopaku.
- Są dwa wejścia.
- Chyba rozkminiłeś całą szkołę.
- Już to chodzę sporo.. – podeszłam do kobiety siedzącej za biurkiem , która podała mi plan, a potem podążyłam do chłopaka który mi pomógł.
- Pomożesz mi jeszcze znaleźć sale 144 ?
- Ha ha też mam tam lekcję.
- Ooo Widzisz jaki zbieg okoliczności. – cicho zaśmiałam się i spojrzałam się na chłopaka.
- A gdzie masz szafkę? – jego wzrok był dosyć podejrzliwy,
- Jaką szafkę ?
- Nie pytałaś się o szafkę ? – zaśmiał się melodyjnie. Na sam dźwięk jego głosu dostawałam dreszczy, a jego śmiech.. Po prostu spełnienie moich najskrytszych marzeń.
- Oj no zapomniałam.
- Okey to się wracaj.
- Dobra, dobra coś jeszcze będzie mi potrzebne ?
- Chyba nie.. Najwyżej się wrócisz. – pokazał swój długi jęzor i delikatnie popchnął mnie do sekretariatu. Cicho westchnęłam i wykonałam Jego polecenie.
- Co tak długo?
- A ja wiem? – i znowu go rozśmieszyłam.. Właściwie to nawet nie znałam powodu, jednak byłam zadowolona
- To która jest Twoja ? – spojrzał się swoimi brązowymi tęczówkami na mnie i uśmiechnął się uroczo.
- Ym.. Chyba 127
- O Kurwa . – otworzył trochę bardziej swe źrenice. – Masz obok mnie.
- Zbieg okoliczności ?
- Niee . Szczęście. – Delikatnie puknął mnie w ramię. – Dobra chodźmy. – rozejrzałam się dookoła. Wszyscy którzy mijali mnie i chłopaka byli wpatrzeni w nas. Nie wnikałam w to, tylko starałam się iść dalej.
- Oliver.. Ja mam Twoją bluzę wiesz?
- No.. I to jest jeden z tych argumentów dzięki, któremu będę mógł do Ciebie pójść. – parsknęłam śmiechem i delikatnie przygryzłam różowiutką wargę.
Szłam dosyć szybkim krokiem tuż przy szafkach, wpatrzona głęboko w oczy chłopaka. W sumie to widziałam w nich coś nie zwykłego. ‘Coś’ co nie da się opisać nawet w 23456 słowach. Nagle przede mną otworzył ktoś drzwiczki szafki skutek czego przywaliłam w nie i wylądowałam na podłodze.
- Nic Ci nie jest ? – rozbawiony podał mi rękę .
- Bardzo śmieszne. – wstałam i złapałam się za głowę.
- Cześć Oliver. – w ten odezwała się dosyć niska blondynka. Tak czy siak nieco wyższa ode mnie, jednak.. - Ooo , przepraszam, Cię . nie widziałam że idziesz.. – zwróciła się do mnie ze sztucznym przyjęciem, po czym niby przypadkiem dotknęła chłopaka w ramię. – Może wybierzemy się dziś do kina ?
- We trójkę ? – spojrzał się na nią zaintrygowany
- Trójkę ?
- Trójkę. – powtórzyłam, by pokazać, że też tu jestem.
- Wiesz.. – przygryzła wargę. – Potem może pogadamy okey?
- Narka . – odwrócił się i poszedł dalej. Ja uśmiechnęłam się do dziewczyny i poszłam za chłopakiem. – mam nadzieje, że nic Ci się nie stało..
- Nie.. Tylko teraz strasznie mnie boli głowa.
- To choo do piguły.
- Dla Twojej wiadomości nie chcę zawalić pierwszej godziny lekcyjnej..
- No to powiesz, że Cię głowa bolała ? – zabrzmiał dźwięk dzwonka. Odgarnęła włosy i spojrzałam się prosząco na chłopaka.
- Nie bądź taki uparty..
- Dobra już. – zasmiał się i złapał za rękę, poczułam jego zimną oraz miękką w dotyku skórę. Pociągnął mnie w stronę klasy gdzie miała odbyć się lekcja. – Ym.. Gdzie siedzisz ? – spojrzał się na mnie wchodząc do klasy.
- Jeszcze nie wiem.. Rozejrzałam się, miałam mały wybór i lekko przygryzła dolną wargę.
- To chodź. – po raz kolejny powalił mnie swym cudownym spojrzeniem. – Usiądziesz ze mną.
- A Twoi koledzy ?
- Co im do tego ? – na końcu były złączone dwie ławki, więc razem z Nim usiadłam na środkowych miejscach .
- Siema. – przywitał się z kumplami. Lekko zszokowani przyglądali mi się. Starałam się zachowywać naturalnie.
- To jest Vivien, nie ?
- Taa . – uśmiechnęłam się lekko, natomiast chłopcy po kolei się przedstawili. W tym czasie przyszedł nauczyciel od biologii.
- Stasiek – Oliver bardzo cicho szepnął mi to do ucha.
- Stasiek? – cicho zaśmiałam się i spojrzałam się nieco zdziwiona na chłopaka.
- Noo.
- Jaki Stasiek? – zbita z pantałyku przymrużyłam oczy .
- No ten psor.
- Cisza ! – na sam dźwięk jego głosu, przerażona podskoczyłam. Chłopak złapał mnie za rękę.
- On jest trudny..- cicho westchnął.
- Czemu?
- Zapisujemy temat. – otworzyłam zeszyt na pierwszej stronie i spojrzałam jeszcze raz na chłopka.
- Jest bardziej konsekwentny.
- Otwórzcie podręczniki na stronie 154. – wykonałam jego polecenie i usiadłam prosto. Oliver położył rękę, na oparciu krzesła na którym siedziałam i objął mnie. – Oliver nie za wygodnie ? – uśmiechnął się szarmancko i puścił mi oczko.
- obok Vivien zawsze jest wygodnie . – męska część klasy wybuchła śmiechem, natomiast reszta spojrzała się na mnie z pogardą. Było widać, że mi zazdroszczą.
- Dobra, dobra usiądź jak na ucznia przystało.
- Taa. – przewrócił oczami i uśmiechnął się do mnie. Nieco skrepowana odwzajemniłam mu ten miły gest. Lekcja minęła dość szybko i spokojnie. Oliver w tym czasie dyskutował z nauczycielem jeszcze jakieś 3 razy.
- Dobra Vivien Ja lecę. Trzymaj się.
- Ale gdzie ?
- Na szluga. Za 15 minut wracam.
- 15 minut będziesz palił jednego ? Chyba idziesz na 3 minuty.. – uśmiechnęłam się naturalnie.
- Haha. Na razie maleńka.
- Dobrze.. Cześć. – cichutko westchnęłam i podążyłam do szafki, gdzie włożyłam całą biologię. Spojrzałam się jeszcze na szafkę i postanowiłam, że w najbliższym czasie jakoś ją ozdobie.
Wyjęłam plan z torby i spojrzałam się jaka teraz będzie lekcja. Historia..
- Cześć Vivien.
- O Evie.. – uśmiechnęłam się i zakodowałam szafkę. – Co tam ?
- A.. Dobrze nawet. Jak pierwszy dzień ?
- Nie narzekam.. W sumie to poznałam nawet fajnego chłopaka
- Właśnie.. Oliver.
- No dokładnie.. Oliver pomógł mi znaleźć sekretariat..
- Mogłaś mnie poprosić.
- Taa wiem, ale nie mogłam Cię znaleźć. To znaczy zanim bym cię znalazła zaczęłaby się lekcja i.. Sama rozumiesz.
- Vivien. – spojrzała mi się w oczy. Jej wyraz twarzy był dosyć poważny jednak z jej tonu głosu mogłam wywnioskować, że jest smutna. – nie kumpluj się z nim.
- Czemu?
- Inne laski naskoczą na Ciebie.. I jeszcze na mnie.
- Czyli chodzi Ci tu o swoją reputację tak? Wątpię poza tym, żeby wiedziały, że jesteśmy siostrami ..
- Takie newsy szybko się rozchodzą .
- Dobra cześć. - nie zważając co jeszcze mi powie, podążyłam w stronę klasy .
______________________________
Trochę długi , mam nadzieję, że się nie zanudzicie . Jest tu dużo dialogów,- co według mnie was zaciekawi- . Mam nadzieję, że ogólnie ten rozdział nie jest napisany zwrotami pokemonów etc.

Jak zawsze oceniajcie w skali 1 - 10
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (20) ›
 

 
- Vivien, obudź się. – zaspana otworzyłam oczy. Przede mną stała Evie już ubrana.
- Co jest?
- Idziemy do szkoły?
- Po co ?
- Musisz się zapisać ..
- No to chyba mama mnie zapisze ?
- Mama ma tam dojechać..
- No to załatwi to.
- Vivien wstawaj.
- Spać mi się chcę do cholery !
- Moja wina, że się nie wyspałaś?
- Tak, między innymi i Twoja..
- Dlaczego?
- Bo.. Bo tak !
- Dobra nie marudź tylko wstawaj. – cicho westchnęłam i poszłam się ogarnąć . Wzięłam pierwsze lepsze ubranie i uczesałam się nie dbale w koka. Wzięłam torbę gdzie miałam ‘najważniejsze’ rzeczy.
- No szybko , masz wszystko ?
- Taa. – ubrałam baletki i poszłam z dziewczyną na przystanek. Czekałyśmy tam jeszcze przez jakieś 10 minut .. Potem podjechaliśmy pod wielki budynek skąd dziewczyna zaprowadziła mnie do dyrekcji.
- Idziemy razem tak ?
- No musimy .. – zapukała w drzwi i weszła. Podążyłam za nią.
- Dzień dobry pani dyrektor.
- Dzień dobry.
- Witajcie dziewczynki. Coś się stało? Ooo , młoda pani Walsch. – uśmiechnęłam się dosyć naturalnie by wywołać dobre wrażenie.
- Owszem.. – Kobieta tłumaczyła nam co i jak będzie. Po czym po 15 minutach przyszła mama.
- Dzień dobry Pani Elizabeth, przepraszam za spóźnienie..
- Dzień dobry. Powiedziałam dziewczynkom co i jak.. Teraz kolej na panią..
- Dobrze.. Cześć Vivien. – cmoknęła mnie na przywitanie w policzek.- Evie wyszła z pomieszczenia i zostałam sama z Mamą oraz dyrą. Kobieta znów powiedziała te same słowa. Następnie postanowiła żebym zapoznała się z nową klasą.
- Chodź kochanie zapoznasz się z uczniami, a pani poczeka na korytarzu. – Pani Elizabeth zaprowadziła mnie do Sali numer 233 – matematycznej.
Gdy kobieta stanęła w progu większa część klasy wstała i powiedziała „Dzień dobry”, natomiast kilku chłopaków siedzących na tyle nawet nie zauważyli jej obecności. Kobieta nie zwróciła im uwagi tylko weszła na środek klasy trzymając mnie za rękę. Byłam troszkę podenerwowana oraz zawstydzona.
- Proszę usiąść – Jak zaczarowani wykonali dane im polecenie. – To jest wasza nowa koleżanka Vivienna. Walsch.
- Vivienne.. – Cicho szepnęłam i obdarzyłam ją gorącym uśmiechem. Dyrektorka od razu się poprawiła z czego cała klasa wybuchła śmiechem. –
- Racja przepraszam. – Sama też się nieźle uśmiała.
- Cześć..
- Siema, Elo, Yoo , Czeeść. – Niektóre z osób odpowiedziały mi.
- Może.. Podejdź do każdego z klasy i indywidualnie się przywitasz..
- No.. Dobrze . – wykonałam jej polecenie. Na samym tyle, wśród grupki chłopaków spostrzegłam znajomą mi twarz. Gdy podałam mu dłoń uśmiechnął się szarmancko.
- Vivien.. – powiedział przyglądając się moim oczom.. Uśmiechnęłam się lekko i poszłam dalej. Gdy obeszłam całą klasę podeszłam do nauczycielki i pani dyrektor.
- Może macie ochotę zapytać się o coś nowej koleżanki?
- Ta.. – odpowiedziała osoba którą kojarzyłam.. A właściwie którą znałam.
- Skąd jesteś i czemu się przeprowadziłaś ? Bo raczej nie mieszkałaś w okolicy ..
- To długa historia.. Nie chciałabym was tym przynudzać..
- Mnie to interesuję..
- Tylko Ciebie.. Może kiedyś jak przyjdzie okazja.. – uśmiechnęłam się serdecznie gdyż nie chciałam by pomyślał iż chce go spławić. Na szczęście zadzwonił dzwonek. Jednak wszyscy oprócz niego wybiegli z klasy.
- Jestem sam.. Dawaj.
- Ale..
- Oliver .. Dziewczyna jest zmęczona nie ma ci tego opowiadać. Vivien możesz już iść, pamiętaj jutro pierwszy dzień szkoły – uśmiechnęła się i wyprowadziła mnie wzrokiem do wyjścia. Zamykając za sobą drzwi usłyszałam kłótnie chłopaka i kobiety. Nie chciałam się im przysłuchiwać także poszłam szybkim krokiem na parking. Właściwie nie wiedziałam którym samochodem przyjechała mama i czy w ogóle przyjechała samochodem. Rozejrzałam się jeszcze i nagle ujrzałam pare metrów przed sobą czerwone auto przy którym stała Maria.
- Co tak długo?
- Musiałam odpowiedzieć na pytania.. I takie tam.. A ty miałaś czekać mamo na korytarzu.
- A tam. – wróciłyśmy do domu .________________________

Przepraszam, że tak długo to trwało ale dopiero teraz znalazłam trochę czasu ;/.
Wiem, że mało opisów a dużo dialogów ale mam nadzieję, że się spodoba wam. Tu jak i w poprzednich jest zasada taka, że jak przeczytałaś/eś to oceniasz w skali 1 - 10 ; ))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (19) ›
 

 
Bardzo przepraszam , że nie publikuje dalej swojego opowiadania .. Mogę powiedzieć, że na prawdę niedługo się ujawni kolejna część.. Baardzo przepraszam wszystkich którzy to czytają , ale też dziękuję ; ))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Będąc już w samolocie wyjęłam słuchawki i MP4, po czym włączyłam ‘In The Dark – DEV’. Pod głosiłam na fula i zamknęłam oczy. Teraz miałam szansę spokojnie porozmyślać. Wyobrazić sobie jak tam będzie Po długim główkowaniu zdałam sobie sprawę, że w Polsce nie ma takiego przedmiotu jak astronomia. Jak patrzyłam się na plan Evie w poprzedni wakacje nie było tam tego.. Może dzięki temu tak naprawdę bym zdała i nie musiałabym pisać poprawki w sierpniu *.*. Jednak znając życie coś się komplikuje i będzie lipa z mojego pomysłu.. Nie chciałam się dlatego zbytnio napalać..
Miałam nadzieje, że w nowej szkole poznam jakiś znajomych równie zakręconych jak ja… W głębi duszy chciałam też tam poznać chłopaka moich marzeń.. W Salford był jeden, który mi się podobał.. Christopher. Miałam nawet jego numer jednak trudno było go poderwać.. Dlatego nie starałam się zbytnio.. Może mój błąd..
Od tych przemyśleń zasnęłam. Przebudziłam się dopiero pół godziny przed lądowaniem. Spakowałam więc odtwarzacz MP4 i napiłam się napoju który dał mi tata przed wyjazdem. Kilka chwil potem zapowiedziano, że za nie całe pare minut będziemy już na lotnisku w Warszawie/ Spokojnie czekałam na moment kiedy ujrzę po raz pierwszy od kilku miesięcy mamę oraz Evie. Co do siostry mogłam się spodziewać, że dopiero zobaczę ją w domu..
Po chwili wyszłam z samolotu i poszłam odebrać bagaże. Gdy byłam już w pełni gotowa poszłam szukać mamy. Po nie udanej próbie usiadłam, na fotelu i zadzwoniłam do niej. Niestety nikt nie odebrał. Tym razem zadzwoniłam do Evie. Odebrała po drugim sygnale.
- Vivien? – usłyszałam zaspany głos siostry. – Po co dzwonisz?
- No tak.. Za ile będziecie ?
- Gdzie?
- No, na lotnisku.
- Eee , miałaś jutro z rana przylecieć.. Mama nie przyjedzie bo jest u jakiejś tam koleżanki.
- Co ? To co ja mam zrobić? – zaczęłam zdenerwowana.
- Nie dramatyzuj , zadzwonie do Johna.. A ty za jakieś 15 minut wyjdź..
- Dobra, pośpiesz się
- Aa , klucz będzie pod wycieraczką. – rozłączyła się szybko i nie zdążyła mi nic dodać.. Ciekawa spojrzałam się na zegarek. Było grubo po 3. W prawdzie to nie powinnam się dziwić dziewczynie, obudziłam ją w środku nocy i wypytywałam się o różne - według niej pewnie głupie - rzeczy..
Po chwili zadzwonił telefon. Szybko odebrałam z nadzieją, że to ktoś z moich bliskich..
- Vivien?
- Tak, a z kim mam przyjemność?
- John.. Słuchaj auto mi nawala, dojdziesz sama ?
- John? No postaram się..
- Znasz adres ?
- Chyba pamiętam..
- Nie martw się, to jest dosyc blisko..
- No wiem.. Tylko te bagaże..
- Dasz radę..
- Eh.
- Dobranoc.
- Pa.. – uśmiechnęłam się sama do siebie i wzięłam bagaże. Było trochę ciężko jednak starałam się o tym nie myśleć.. Powoli ruszyłam do przodu. Na szczęście były działające lampy , inaczej bym nic nie widziała i kijowo by było z trafieniem. Było też zimniej niż bym chciała, przez co odechciało mi się iść.
Nie znałam w ogóle miasta, ale miałam nadzieję, że nadrobię to jutro.. A właściwie dzisiaj za parę godzin.. Idąc tak wyobrażałam sobie jak będzie, czy się przyzwyczaję. Czy będzie okey.. Czy nadal będę mogła rozwijać swoją pasję jaką jest taniec..
- Elo. – nagle usłyszałam czyjś męski głos. Lekko się przestraszyłam, bo szłam w głębokim skupieniu. Odwróciłam się i zauważyłam postać chłopka. Trudno mi było się przypatrzyć jak wygląda, przez to że stał dosyć daleko i światło było słabe. – Co tu robisz sama? – znów śmiało zgadał, lecz tym razem dodatkowo podszedł. Nieco było czuć od niego alkohol.
- Wracam do domu..
- Z walizkami? – spojrzał się na nią i cicho zaczął się śmiać..
- Jak widać.. – odpowiedziałam mu cicho.
- Daleko mieszkasz ?
- Raczej nie.. To znaczy O tam.. – pokazałam gdzie i jak muszę jeszcze dojść..
- To nie wiesz gdzie mieszkasz?
- Ostatnio byłam tu na wakacjach więc wiesz..
- Wakacje są dopiero za miesiąc więc..
- Mniejsza o to i tak nie zrozumiesz.
- Dawaj mnie już nic nie zdziwi – pokazał język – Odprowadze Cię, a w drodzę mi to opowiesz.
- Nie musisz .. Lepiej idź się wyśpij..
- Tss.. Młoda godzina. Y.. Jak masz na imię ? Bo ja Oliver. – podał mi dłoń, przy czym przesłał uśmiech.
- A ja Vivien. – postawiłam walizkę, po czym delikatnie uścisnęłam jego dłoń. Wiedziałam, że to co robię jest ryzykowne. Mógł być niebezpiecznym kryminalistą, albo coś w tym stylu.. Jednak pomimo tego poczułam cos pozytywnego.
Spojrzał się jeszcze raz na mój bagaż, a potem na mnie, po czym zdjął bluzę i podał mi ją. Wziął jednak tą większą torbę i zarzucił na prawe ramię.
- Ej.. Nie musisz.. Ja mam sweter, a ty bluzkę na krótki rękaw..
- A tam, wytrzymam. Ale widzę, że ty się trzęsiesz jak galareta.. Poza tym jeśli chodzi o torbę to jest strasznie ciężka. Jak ty ją poradziłaś, przez tą długą drogę?
- Nie możesz jej poradzić? – cicho zachichotałam pod nosem.
- Nie to, że nie mogę. Dla mnie jest lekka, a dla Ciebie ciężka..
- Czemu to wnioskujesz?
- Patrz jaka ty drobna jesteś.
- I co ? Nie muszę mieć takich mięśni jak ty.. – spojrzałam się na jego barki ,, widać było że był strasznie wysportowany..
- Ile ty masz lat?
- No.. 14 a ty?
- 2 lata starszy.
- Myślałam że 4..
- Tak staro wyglądam, czy to że czuż że piłem?
- To i to.
- To przez uczesanie.. A co do picia to parę piwek..
- Ale ty masz czapkę..
- Oj tam.. – zaczęliśmy się śmiać.
- Wiesz.. Muszę już iść i miło by było gdybyś oddał mi..
- Ale ja Cię przecież odprowadzam i zakładaj bluzę, bo się przeziębisz.. – przerwał mi w połowie zdania i uśmiechnięty ruszył do przodu. Zrobiłam to o co prosił i poszłam za Nim.
- Zarywasz tak do każdej laski?
- Zacznijmy od tego, że o tej porze to raczej laski spią..
- No widać nie wszystkie..
- Wiesz.. Nie to, że zarywam do Ciebie.. – lekko uniósł kąciki ust.
- Tylko ?
- Ym.. – podrapał się po głowie. – niewinny flirt.
- A czym się to od siebie różni?
- Zobacz w Google.
- Taa już wyjmuję lapka, tylko nie mam neta..
- Ha, ha, Dobra dawaj. Pomogę Ci z netem..
- Żartowałam przecież.. – delikatnie wyprowadziłam go z ‘błędu’
- Ja też.. Eh. To tu…… - pokazał mi jeden z bloków.
- Ej.. Ale drzwi od bloku są zamknięte..
- To ty klucza kobieto nie masz? – spojrzał się na mnie nieco zdziwiony.
- Mam.. To znaczy od mieszkania…. A nie od tego..
- Zazwyczaj wszystkie razem się trzyma kluczę .. Ale dobrze. Łatwa sprawa. – podszedł do domofonu i kliknął parę pierwszych przycisków. W sumie to przez głośnik usłyszeliśmy parę krzyków i zażaleń, czemu przeszkadzamy w ich śnie, jednak po chwili pojawił się charakterystyczny dźwięk, dzięki któremu Oliver otworzył drzwi. Najpierw wpuścił mnie , a potem wszedł za mną.
-Ok.. To raczej na tyle..
- Nie no.. Odprowadzę Cię do samych drzwi. Nie chcę być taką świnią- wyszczerzył się i zaczął zabawnie ruszać brewkami, co mnie bardzo rozśmieszyło.
- Przestań..
- Co? – zrobił zdziwioną miną i otworzył przy tym przesadnie mocno oczy.
- To i te miny. – Nie mogłam wytrzymać i wybuchłam śmiechem. – Ha ha, dobra zlituję się nad Tobą..
- Dzięki.. Bądź co bądź nie możesz mnie odprowadzić, bo.. Dowiesz się gdzie jest nasza skrytka na klucze..
- Aaa to takie coś.. Oczywiście, że pod wycieraczką z napisem. ‘Witamy’. – zadziwiło mnie to, że wiedział tak istotną rzecz.
- Skąd? Poza tym może nie mamy wycieraczki z napisem ‘Witamy’..
- Mniejsza jak wygląda, Grunt, że klucz jest pod wycieraczką.. No a wiem to stąd, że zazwyczaj jeśli ktoś ma skrytkę na klucz to zazwyczaj pod wycieraczką. – przewróciłam obojętnie oczami i podeszłam do windy. Jednak okazało się, że była nieczynna, co bardzo ucieszyło Olivera.
- Daj walizkę.. –wyciągnął ku niej rękę.
- Dam radę..
- Nie dasz.. Poza tym nie wymiguj mi się.
- Bo co?
- Bo jestem starszy..
- I?
- Silniejszy.
- Nie ‘I co jeszcze?’, tylko ‘I co z tego?’
- Ha, ha. I dużo – pokazał język i wziął ode mnie kolejny bagaż, po czym zaczął wchodzić po chodach.
- Na pewno dasz radę? – zaszydziłam z niego, - W końcu to 3 piętro.. – jednak on odpowiedział rozbawionym tonem .
- Pestka..
- Tsa, zobaczymy. – po dłuższym milczeniu znowu się odezwałam. – Mam pytanie..
- Tak?
- Czemu to robisz?
- Co?
- Pomagasz mi.. Sorry Cię bardzo, ale mnie nawet nie znasz.
- A znam. Znam Twoje imię, wiem ile masz lat i gdzie mieszkasz. Ty wiesz o mnie to samo oprócz adresu.
- Nie o to mi chodziło. Poza tym to mało informacji by uznać, że mnie znasz, a ja Ciebie..
- Nie no żartowałem.. Masz nie zły charakterek.
-Dlatego?
-Nie.. Zaintrygowało mnie to, że w ogóle szłaś o 4 nad ranem przez miasto pełne nie odpowiednich typów i nie bałaś się..
- Czego Yeti?
- Aż tak Ci zimno?
- W Salford było cieplej.. Zwłaszcza w nocy..
- Czyli nie jesteś stąd?
- Nie chcę mi się tego opowiadać..
- Czemu?
- Bo jestem śpiąca. Ale chętnie Ciebie posłucham.. – na zachętę uśmiechnęłam się.
- Co tu duzo gadać. Nuda.. Dlatego pomagam.
- A bluza? Pożyczyłeś mi ją z nudy?
- Niee, bo jest Ci Zino.
- Booże.. Albo inaczej, czemu się sfatygowaleś?
-Mhm.. Nie chciałem, żebyś zmarzła.
- Bo..
- Nie wiem.
- Jejku. Albo dobra. Każdej lasce tak pomagasz?
- Mówiłem Ci, że dziewczyny o tej porze śpią.
- Czyli tylko o 4 ranem pomagasz?
- No.. Powiedzmy.. – zrobiłam duże oczy i pokiwałam głową.
- Czemu mnie tak o to wypytujesz?
- Dziwi mnie to po prostu..
- To tu. – stanął przed drzwiami z cyfrą 77. Schyliłam się po klucz i otworzyłam drzwi.
- Wiesz, zaprosiłabym Cię, ale jeszcze nie wiem co i jak.. Muszę ogarnąć gdzie co jest.
- Rozumiem. – uśmiechnął się i podał mi torbę oraz walizkę. – Dasz radę? – spojrzał się na mnie niby normalnie a jednak nadzwyczajnie.
- Nie, wiesz nie dam rady.. Dziękuje Ci za pomoc.
- Spoko. Dozo..
- Dobranoc – powoli weszłam do środka i zapaliłam światło.. Poszłam do pokoju, gdzie zawsze spałam w wakacje. Zaniosłam tam bagaż i wypakowałam piżamę, po czym przebrałam się i poszłam spać.


____________________

Może tu też będzie trochę długo jednak po prostu jak się wciąga to piszę i piszę ; )) , Liczę, że ocenicie to w skali od 1 - 10 , oczywiście szczerze ;]]
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 

Dzisiejszy dzień był dla mnie jednym z gorszych. Na początku zapowiadało się nudno. Wstałam o 6 : 30 i ubrałam się w stary t-shirt oraz sprane dżinsy. Pobiegłam nieco spóźniona do kuchni po kanapki jednak na korytarzu przed pokojem taty zauważyłam parę pudełek. Zaciekawiona zapytałam się co się stało,a on zaczął mi tłumaczyć.
- Wiesz Vivien.. Tydzień temu dzwoniła do mnie mama .. – Byli po rozwodzie 2 lata, jednak utrzymywali jakiś kontakt. Mama wyjechała do swojego rodzinnego kraju - Polski wraz z Evie, czyli moją starszą siostrą. Jednak ja zostałam w Salford. – I poprosiła mnie bym Cię do niej zawiózł.
- No dobrze… W końcu w przyszłym tygodniu będzie długi weekend.
- Tak , ale ona chcę byś się do niej przeprowadziła. – zrobiłam zdziwioną minę i rozdziawiłam usta.
- Czemu ?
- Tęskni za Tobą i uważa, że tak będzie lepiej… Poza tym jest zła za to że masz same jedynki i jesteś zagrożona. Znalazła Ci szkołę. – w moich oczach stanęły łzy. Mama wyjechała 2 lata temu, więc wtedy miałam 12 lat. Nie myślałam wcale o imprezach i w ogóle. Teraz było całkiem inaczej. Co sobotę zjawiałam się z koleżankami na domówkach i był pełen luz. Bałam się, że z mamą stracę to co było tu.
- A szkoła tańca ?
- Mama Ci znajdzie tam ..
- Ale ja chcę tu być..
– Nie masz już wyboru.. Poza tym ja również wyjeżdżam stąd..
- Gdzie ?
- Do Niemiec. Zaproponowano mi tam świetną pracę..
- Ale.. Ja nie chcę zostawić znajomych..
- Jest przecież skype.. I telefon.. Poza tym John też tam jest.- John, czyli mój starszy brat. To on pierwszy wyjechał do Polski miał wtedy 17 lat. Nie był pełnoletni więc opiekowała się nim babcia, z którą niestety nie miałam dobrego kontaktu.
- No to co..
- Będziesz miała własny pokój.
- Tu też mam własny,,
- Ale tam będzie większy.. Poza tym ma działkę..
- Skąd wiesz ?
- Mówiła mi.
- A czemu mi nie powiedziałeś..
- Nie wiem..
- Eh..
- A właśnie.. Tam rok szkolny trwa inaczej niż Tutaj.. – spojrzałam się pytająco ,
- Czyli ?
- Zaczyna się 1 września a kończy się gdzieś w połowie czerwca..
- Czyli.. Skoro ja kończę 1 czerwca tutaj, to,,
- Raczej tak.. Ale będziesz miała więcej czasu na poprawienie ocen..
- Eh.. I to wszystko przez to, że będę powtarzać znowu klasę?
- No.. między innymi. Jeszcze mój wyjazd.. – Dodał smutnym tonem
- Ale… Skąd ona wiedziała o wyjeździe?
- Tę propozycję dostałem miesiąc temu.. Powiedziałem jej o tym..No i.. Ale dobrze. Zmykaj do szkoły..
- Pewnie i tak bus mi uciekł.
- Dobra to odwiozę Cię..
- Nie musisz jak nie chcesz..
Wzięłam uszykowaną wcześniej kanapkę i spakowałam do torby, po czym zeszłam na sam dół na parking. Chwilkę poczekałam na tatę który właśnie szedł w moją stronę. Otworzyłam drzwi i wparowałam do auta. Podążyliśmy do szkoły. Nie miałam ochoty na rozmowy więc nie zaczynałam żadnego tematu. Georg – bo tak miał na imię tata – chyba też nie. Także całą drogę przebyliśmy w milczeniu.
Rozmyślałam co będzie w Polsce. Jak będzie. Języka polskiego nie uczyłam się w szkole. Ale sporo umiałam. Bądź co bądź lepiej mi szło z angielskiego. Domyślałam się, że nie da mi żyć i będę musiała kuć całe wakacje.
W szkole opowiedziałam znajomym o tym, że wyjeżdżam. Nie byli z tego zadowoleni jednak obiecali mi, że dotrzymają kontaktu.. Mike i Jessica postanowili wyprawić mi przyjęcie pożegnalne.
Byli jednymi z moich najlepszych przyjaciół. Dzięki mnie zostali parą. Mieli po 16 lat. Właściwie to Marry i Kate też chodziły z nimi do klasy. Jedynie ja byłam 2 lata młodsza.
Ten tydzień upłynął nieubłagalnie szybko. Impreza która odbyła się dzień przed zakończeniem roku udała się. Oprócz naszej piątki zjawiło się pół szkoły. Bawiliśmy się do białego rana. O 6 : 30 wróciłam do domu. Przez to, że na 9 : 00 miałam się pojawić w szkole nie miałam szansy by odespać. Wzięłam prysznic i ubrałam się w białą bluzkę oraz w czarną spódniczkę. W szafie znalazłam jakieś buty na wyższym obcasie. Na koniec umalowałam się i uczesałam, dosyć stosownie. Skończyłam wszystko o 8 : 00.
Wzięłam żakiet i podążyłam w stronę szkoły. Po drodze spotkałam się z Jennifer. Laską, która ma ze mną przedmioty ścisłe. Z czego co pamiętam ściągałam od niej na sprawdzianach. Jednak najwyższą ocenę i tak miałam 3 +. Dziewczyna zagadała, że słyszała o moim wyjeździe i chciała się pożegnać. Nie miałam nic przeciwko jednak zdziwiłam się skąd o tym wie..
Uroczystość trwała jak zawsze 3 godziny.. Rozdanie świadectw i różne informacje. Właściwie to ja nie musiałam przychodzić tu.. I tak nie dostałam promocji do następnej klasy. Gdybym poprawiła astronomię.. Jednak to było za trudne.. Siedziałam obok Mike oraz Jessiki. Trochę poszeptaliśmy a potem przy powrocie postanowili mnie odprowadzić. Zaprosili mnie dziś na domówkę, jednak tym razem nie byłam pewna czy to będzie rozsądne. Nazajutrz rano miałam samolot. Po powrocie do domu pobiegłam się spakować. Wiedziałam, że muszę wziąć wszystkie swoje rzeczy bo miałam tu już nie wrócić, A dom miał być sprzedany.. Nie wiedziałam tylko co się stanie z moimi meblami. Jednak to musiałabym uzgodnić z Georgiem..
Same ubrania, kosmetyki oraz ręczniki zajęły mi walizkę i dużą torbę. Laptopa, ładowarkę, portfel i tego typu rzeczy spakowałam do swojej torebki. Pomimo tego że nie miałam chęci do nauki czytałam sporo książek. One również zajęły mi troszkę dużo miejsca.
Nagle usłyszałam, że ktoś otwiera drzwi.
- Cześć Vivien, spakowana ?
- No prawie.. A mam pytanie..
- Tak ?
- Co z moimi meblami.. Skoro wyjeżdżasz do Niemiec to pewnie sprzedajesz mieszkanie.
- Otóż to. Jeśli chodzi o meble poszewki to zamówiłem ciężarówkę. Mama zgodziła się na to i jutro gdzieś o 9 przyjedzie po wszystko.
- Aha.. Ale kto będzie tego nadzorował ?
- No ja..
- A.. nie odprowadzisz mnie do samolotu ?
- Przecież samolot masz za parę godzin… - Spojrzałam się na zegarek, który jeszcze wisiał na ścianie. Była 12 : 15.
- Czyli jadę dzisiaj ?
- No .. Tak. Dzisiaj wieczorem.
- Miałam jutro…
- Ale wiesz.. Co z meblami?
- Nie no dobrze. Jak chcesz.
- To się pakuj.
- Eh , a mówiłeś mamie, żeby mnie zapisała do jakieś szkoły tańca ?
- Coś wspomniałem, jak dzisiaj dzwoniła. Poza tym.. Chyba będziesz pisać poprawkę w sierpniu.
- Jak to ?
- Żebyś zdała .. To znaczy przeszła do następnej klasy..
- Ale ja nie chce..
- Wiem.. Mama tak postanowiła.
- Eh.. Czemu ? Nawet jeśli nie chce ?
- Bądź co bądź to jest dla Twojego dobra…
- Taa.. Tylko to ja będę się męczyć nie ona..
- Dasz radę..
- Mam nadzieje..
- Dobrze, to ja idę zrobić obiad..
- Okey.. A i ja zaraz wychodzę się pożegnać.
- Dobrze , tylko przyjdź wcześniej.
- Da się zrobić.
- Pamiętaj. – zaczął się śmiać i poszedł do kuchni. Dopakowałam ostatnie rzeczy i gdy miałam zamiar wychodzić Georg rzucił mi pudła.
- Tu schowaj resztę rzeczy.
- Ale tato.. Miałam wyjść ze znajomymi..
- Zdążysz..
- Tsaa.
- Im szybciej zaczniesz tym szybciej skończysz. Logiczne prawda?
- Dobra. – Wróciłam do pokoju skąd spakowałam resztę rzeczy. Zdjęłam jeszcze ze ścian wszystkie zdjęcia i położyłam na samym wierzchu by się nie pogniotły. To one miały zostać jedyną pamiątką po moich znajomych..
Pożegnanie z Mikiem , Jessicą i resztą paczki nie trwało zbyt długo. Chcieli mnie jeszcze zabrać na Shake'a ale niestety musiałam wracać. Byłam zła, że nie mogłam polecieć jutrzejszym lotem jednak nie miałam już ochoty sprzeczać się o takie pierdoły,
W drodze na lotnisko nie odezwałam się ani słowem, Wiem powinnam te ostatnie godziny, minuty rozmawiać z Georgiem jednak byłam zniechęcona z jasnych mi powodów..

__________________________


NO TO MACIE 1 ROZDZIAŁ , PRZEPRASZAM, ŻE TAK ZWLEKAŁAM ALE MAM NADZIEJĘ, ŻE WARTO X D . MHM .. WŁAŚCIWIE TO PROSZĘ BYŚCIE PO PRZECZYTANIU OCENIŁO TO OPOWIADANIE JAK WAM SIE PODOBA W SKALI OD 1 DO 10
NA PRAWDĘ JEST TO DLA MNIE WAŻNE ;] , CO DO KOLEJNEGO ROZDZIAŁU TO DODAM GDY PRZY TYM BĘDZIE 20 WASZYCH OPINI ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (23) ›
 

 
No to tak , Z racji tego , że piszę opowiadanie , a właściwie jak ja to nazywam 'książkę' to chciałam się nią z wami podzielić < 33

Dlatego będę wstawiała po rozdziale może raz w tygodniu może częściej a może nie .; D , W zależności od humorku oraz tego czy będę w domku ;pp .

Mhm.. To bedzie na zasadzie, że wstawiam a wy oceniacie rozdział skali od 1 do 10 , i ewentualnie poprawiacie występujące błędy ;D . Mhm .. To jak na ten wpis to na tyle ; D .

Napiszcie w komentarzu co o tym sądzicie i wgl.. A właśnie i jeszcze jedno tu jest moje drugie konto : http://ilovezelki.pinger.pl/
  • awatar Gość: powodzenia w pisaniu :D od jutra biore się za czytanie i ocenianie :*
  • awatar Gość: No to zaczynam czytać ;*
  • awatar vivka_a: @gość: Właściwie to będzie to samo jednak po wielu przeróbkach ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›